
Łączenie studiów z pracą często przypomina próbę ułożenia kostki Rubika podczas biegu na autobus. Ciągły brak czasu, stres przed egzaminami i zmęczenie po ośmiu godzinach w biurze potrafią odebrać chęć do czegokolwiek. Na szczęście istnieją sprawdzone metody, które pozwalają zapanować nad tym codziennym chaosem. Dowiedz się, jak techniki takie jak Pomodoro czy timeboxing mogą odmienić Twoją rzeczywistość i sprawić, że w końcu znajdziesz chwilę na regenerację.
Większość studentów prędzej czy później obija się o nazwę Pomodoro. Twórcą tej koncepcji jest Francesco Cirillo, który szukał sposobu na lepszą koncentrację podczas nauki. Nazwa nie jest przypadkowa i pochodzi od kuchennego czasomierza w kształcie pomidora, którego Cirillo używał w swojej kuchni. Cała filozofia opiera się na prostym założeniu: mózg pracuje znacznie lepiej, gdy wie, że wysiłek jest ograniczony w czasie, a za rogiem czeka zasłużona nagroda w postaci przerwy.
Wdrożenie tej metody nie wymaga specjalistycznego sprzętu, wystarczy zwykły stoper w telefonie. Proces zaczyna się od ustawienia timera na 25 minut, podczas których należy całkowicie odciąć się od powiadomień i skupić na jednym zadaniu. Po usłyszeniu sygnału następuje 5 minut przerwy na rozciągnięcie się lub zrobienie herbaty. Taki schemat powtarza się cztery razy, by po czwartej sesji pozwolić sobie na dłuższy, trwający od 15 do 30 minut odpoczynek dla pełnej regeneracji umysłu.
Wydaje się, że 25 minut to niewiele, ale to właśnie w tym tkwi siła techniki. W przeciwieństwie do wielogodzinnych maratonów nad książkami, krótki interwał pozwala na utrzymanie wysokiej jakości pracy bez poczucia "jechania na oparach". Świadomość uciekających minut motywuje do działania i chroni przed prokrastynacją, czyli odkładaniem wszystkiego na ostatni moment. Jest to szczególnie pomocne, gdy po całym dniu w pracy student musi jeszcze znaleźć energię na przejrzenie notatek z wykładów.
Metoda Pomodoro nie jest sztywnym zestawem zasad, których nie można modyfikować. Wiele osób odkrywa, że ich naturalny rytm skupienia jest nieco inny, dlatego popularne stają się alternatywne wersje czasowe. Przy trudniejszych, wymagających głębokiego wejścia w temat zagadnieniach, dobrze sprawdza się system 50/10, gdzie godzina zostaje podzielona na 50 minut intensywnej nauki i 10 minut pauzy. Z kolei osoby, które szybko się rozpraszają, mogą przetestować wariant 25/2, pozwalający na bardzo dynamiczne powroty do działania.
Dla tych, którym tradycyjne listy zadań kojarzą się tylko z narastającą frustracją, rozwiązaniem może być timeboxing. Polega on na nadawaniu każdemu obowiązkowi konkretnych ram czasowych w kalendarzu. Zamiast zapisać "nauczyć się na kolokwium", wyznacza się blok czasu, na przykład od godziny 18:00 do 19:30. Po upływie tego terminu przechodzi się do kolejnego punktu programu, bez względu na stopień zaawansowania prac. To radykalne, ale niezwykle skuteczne podejście do zarządzania własną dobą.
Wprowadzenie "pudełek czasu" do swojego harmonogramu przynosi szereg korzyści, które doceni każdy zapracowany student:
Ograniczony czas wymusza skupienie na najważniejszych aspektach, co pomaga walczyć z perfekcjonizmem.
Wyznaczone bloki minimalizują pokusę robienia kilku rzeczy naraz, co zazwyczaj obniża efektywność.
W kalendarzu zostaje zabezpieczony czas na odpoczynek, który przestaje być traktowany jako coś opcjonalnego.
Buduje się silna samodyscyplina, niezbędna przy łączeniu wielu ról życiowych.
Timeboxing daje realny wpływ na rytm dnia i pozwala uniknąć sytuacji, w której obowiązki zawodowe i naukowe zaczynają się na siebie nakładać. Planowanie sesji nauki, researchu czy pisania prac zaliczeniowych w konkretnych, 30-minutowych blokach pozwala zachować spokój ducha. Najlepsze efekty daje robienie takich planów z wyprzedzeniem, na przykład w niedzielę wieczorem na cały nadchodzący tydzień. Dzięki temu każdy poranek zaczyna się od jasnej wizji tego, co i kiedy ma zostać wykonane.
Świat zarządzania czasem oferuje znacznie więcej niż tylko dwie popularne techniki. Warto wspomnieć o metodzie Getting Things Done (GTD) Davida Allena, która skupia się na zewnętrznym porządkowaniu wszystkich spraw w głowie. Innym ciekawym podejściem jest "zjedzenie żaby" Briana Tracy’ego, polegające na wykonywaniu najtrudniejszego zadania jako pierwszego z samego rana. Niektórzy wolą zasadę 80/20, sugerującą, że 80% wyników płynie z zaledwie 20% włożonego wysiłku, co zachęca do wybierania najbardziej kluczowych zadań.
Teorie zarządzania czasem stają się szczególnie istotne w kontekście szkół takich jak Żak, gdzie system nauki jest skrojony pod potrzeby osób aktywnych zawodowo. Dzięki temu, że zajęcia na kierunkach stacjonarnych odbywają się w weekendy, studenci mogą swobodnie planować pracę w tygodniu. Dodatkowym ułatwieniem są kursy online prowadzone na specjalnych platformach e-learningowych. Takie rozwiązanie w połączeniu z odpowiednią techniką organizacji czasu pozwala na zdobywanie nowych kwalifikacji bez konieczności rezygnacji z dotychczasowych zarobków.
Nie istnieje jedna, idealna metoda, która zadziała u każdego tak samo skutecznie. Kluczem do sukcesu jest eksperymentowanie i sprawdzenie na własnej skórze, czy lepiej pracuje się w krótkich cyklach Pomodoro, czy może w dłuższych blokach w ramach timeboxingu. Najważniejsze to znaleźć system, który będzie wspierał motywację i chronił przed wypaleniem. Dobra organizacja to nie tylko więcej zrobionych zadań, ale przede wszystkim mniej stresu i więcej czasu na to, co po prostu sprawia przyjemność poza nauką i pracą.


