aplikacja E8 google play app store
aplikacja Matura google play app store
Terminy ferii:  ferie 2025, ferie 2026
Znajdź nas na    

Rozszerzenie z progiem, czyli co nowa matura zrobi z rekrutacją na studia

Zmiana zapowiadana na 2028 rok brzmi technicznie: przedmiot rozszerzony na maturze trzeba będzie zdać, a nie tylko do niego przystąpić. Dla maturzysty to jedno zdanie w informatorze. Dla uczelni — przesunięcie w całej puli kandydatów, bo znika kategoria osób, które wybierały rozszerzenie bez zamiaru napisania go na jakikolwiek wynik.

Spis treści

⇑Jak działa obecny mechanizm

Dotychczasowy model opierał się na obowiązku przystąpienia bez obowiązku wyniku. Oznaczało to, że część maturzystów wybierała rozszerzenie strategicznie: nie po to, żeby zdobyć punkty, lecz żeby spełnić formalny warunek. Ich wyniki i tak trafiały do statystyk, ale nie odzwierciedlały realnego przygotowania do studiowania danego kierunku.
Rekrutacja na studia korzysta z tych samych danych. Progi punktowe nie są ustalane odgórnie — powstają z tego, ilu kandydatów zgłosiło się na miejsce i jakie mieli wyniki.

⇑Co się zmienia po stronie uczelni

Wprowadzenie progu zaliczenia zmienia skład tej puli. Znikają wyniki najniższe, czyli te, które dotąd ciągnęły średnią w dół i tym samym obniżały granicę przyjęcia. Efekt może być paradoksalny: przy tej samej liczbie miejsc i podobnej liczbie chętnych próg punktowy rośnie, choć poziom przygotowania kandydatów niekoniecznie zmienia się w takim samym stopniu.
Dla osoby porównującej progi z roku na rok oznacza to jedno — dane sprzed reformy i po niej przestają być bezpośrednio porównywalne.

⇑Kierunki masowe i kierunki niszowe zareagują inaczej

Skala tego przesunięcia zależy od tego, jak wygląda konkurencja na konkretnym kierunku. Tam, gdzie o miejsce ubiega się kilkanaście osób, dolna część rozkładu wyników i tak nie miała wpływu na próg — najsłabsze wyniki odpadały niezależnie od reformy.
Inaczej wygląda sytuacja na kierunkach z niskim progiem, gdzie przyjmowano niemal wszystkich zgłoszonych. To tam brak wyników z dolnej części rozkładu może być najbardziej widoczny, bo próg przestaje być formalnością.

⇑Skutki dla planowania matury

Konsekwencja praktyczna dotyczy sposobu wybierania przedmiotów rozszerzonych. W modelu bez progu można było wybrać rozszerzenie „na wszelki wypadek", zostawiając sobie furtkę na wypadek zmiany planów, i nie ponieść z tego tytułu żadnych kosztów poza straconym czasem na egzaminie.
Po zmianie taka strategia przestaje być neutralna. Niezdane rozszerzenie oznacza problem z samą maturą, nie tylko brak punktów rekrutacyjnych. Wybór przedmiotu staje się decyzją wiążącą, podejmowaną zwykle dwa lata przed egzaminem, czyli w momencie, w którym większość uczniów nie ma jeszcze sprecyzowanych planów.

⇑Rekrutacja jako system naczyń połączonych

Warto pamiętać, że rekrutacja nie jest sumą niezależnych decyzji. Jeśli mniej osób decyduje się na rozszerzenie z przedmiotu uznawanego za trudny, zmienia się liczba kandydatów na kierunki, które ten przedmiot wymagają.
Może to działać w obie strony: ograniczyć napływ przypadkowych zgłoszeń albo zawęzić pulę kandydatów na kierunkach technicznych i przyrodniczych, gdzie rekrutacja opiera się na przedmiotach o niższej zdawalności. Który z tych efektów przeważy, będzie widać dopiero po pierwszym roczniku zdającym w nowej formule.

⇑Podsumowanie

Reforma z 2028 roku jest opisywana jako zmiana zasad matury, ale jej najpoważniejsze skutki pojawią się poziom wyżej — w rekrutacji na studia. Usunięcie z puli wyników osób przystępujących do rozszerzenia bez zamiaru jego zdania może podnieść progi punktowe, szczególnie na kierunkach o niskiej konkurencji, i zerwać porównywalność danych rekrutacyjnych sprzed i po reformie. Dla maturzystów najistotniejsza jest jednak inna konsekwencja: wybór rozszerzenia przestaje być decyzją odwracalną, a podejmuje się go wtedy, gdy o studiach myśli się jeszcze bardzo ogólnie.


opublikowano: 2026-09-29
« powrót
Komentarze
Polityka Prywatności